Jeep Wrangler 6.4 V8 Hemi powraca na rynek

Jeszcze niedawno wydawało się, że era mocarnych Jeepów dobiega końca. Wersja Final Edition Rubicona 392 miała być ostatnim akordem tej legendy. Zapowiadano, że "to już ostatni taki Wrangler". Tymczasem Jeep ogłosił powrót modelu Wrangler z silnikiem 6.4 V8 Hemi, wywołując tym samym niemałe kontrowersje wśród fanów marki i miłośników motoryzacji. Stellantis, właściciel marki, postanowił posłuchać głosu rynku: Jeep Wrangler 6.4 V8 Hemi wraca do oferty. I trudno się temu dziwić – popyt na potężne V8 nie słabnie, mimo rosnącej presji na elektryfikację.

Rubicon 392 – amerykańska odpowiedź na elektryfikację

Rynek SUV-ów staje się coraz bardziej przewidywalny: hybrydy, wersje 4xe, wszechobecne ekrany i coraz mniej charakteru pod maską. Jeep przez chwilę podążał tą samą ścieżką, aż nagle do oferty powraca Wrangler Rubicon 392 z silnikiem 6.4 V8 Hemi o mocy 470 KM. Decyzja ta zapadła po ogromnym zainteresowaniu entuzjastów marki. Trudno się dziwić – samochody takie jak Wrangler Rubicon 392 kupuje się sercem, nie kalkulatorem spalania.

Specyfikacja techniczna nowego Wranglera 6.4 V8 Hemi robi wrażenie:

  • Silnik: 6,4-litrowy V8 Hemi
  • Moc: 470 KM
  • Moment obrotowy: 637 Nm
  • 0-100 km/h: 4,5 sekundy
  • Ćwierć mili: 13 sekund

Takie parametry w seryjnym aucie terenowym to rzadkość. Wrangler 6.4 V8 Hemi przestaje być tylko weekendową zabawką. To propozycja dla tych, którzy oczekują emocji i nie boją się wyróżniać na tle coraz bardziej ujednoliconych SUV-ów.

Cena – ile kosztuje motoryzacyjna legenda?

Wersja Final Edition Rubicona 392 z 2024 roku kosztowała w USA ponad 101 tysięcy dolarów (101 890 USD). Cała seria 3 700 egzemplarzy rozeszła się błyskawicznie – 3 300 sztuk trafiło do Stanów Zjednoczonych, reszta do Kanady i na inne rynki. Cena? Wysoka, ale to koszt za kawałek motoryzacyjnej historii i ostatniego przedstawiciela tej klasy. Zainteresowanie było tak duże, że Jeep zdecydował się przywrócić model Wrangler 6.4 V8 Hemi do oferty na sezon 2025. To jasny sygnał – zapotrzebowanie na mocne, klasyczne terenówki nie słabnie.

Xtreme pakiet i powrót automatu – Jeep słucha klientów

Nowa edycja Wranglera Rubicon 392 to nie tylko powrót silnika V8. Standardem stał się pakiet Xtreme 35 Tire Package, obejmujący fabryczne beadlocki na siedemnastocalowych felgach i terenowe opony o średnicy 35 cali. To zestawienie sprawia, że Wrangler 6.4 V8 Hemi staje się gotową do akcji terenową maszyną prosto z salonu.

Warto wspomnieć o zmianach w ofercie skrzyni biegów. Niedawno Jeep wycofał automatyczną przekładnię z wersji V6, pozostawiając jedynie manual. Fani nie kryli rozczarowania i producent szybko zareagował – automat wrócił do oferty. Jeep udowadnia, że potrafi słuchać swoich klientów, a nie tylko analizować arkusze Excela.

V8 kontra konkurencja – unikat na rynku

Wrangler Rubicon 392 z silnikiem 6.4 V8 Hemi to dziś absolutny ewenement. W segmencie seryjnych terenówek nie znajdziemy już drugiego modelu z wolnossącym V8 pod maską. Konkurencja, jak Ford Bronco Raptor czy Land Rover Defender V8, stawia na doładowane jednostki lub hybrydy. Jeep Wrangler 6.4 V8 Hemi pozostaje wierny klasycznej, amerykańskiej motoryzacji i daje kierowcy to, czego nie oferuje nikt inny – czysty, surowy dźwięk V8 i bezkompromisowe osiągi w terenie.

Właściciele starszych Wranglerów podkreślają, że ich auta dają prawdziwą radość z jazdy. Nowy Rubicon z Hemi to zupełnie inne doświadczenie niż plug-in hybryda czy dwulitrowy turbo benzyniak. Bob Broderdorf, szef Jeepa, nie kryje dumy z decyzji o przywróceniu 392-ki – według niego fani oczekują właśnie takich emocji. Ekologia i podatki od CO2? Nabywcy Wranglera Rubicon 392 raczej nie zaprzątają sobie tym głowy.

Przyszłość Wranglera 6.4 V8 Hemi – ile jeszcze sezonów?

Tempo elektryfikacji rynku motoryzacyjnego nie zwalnia, a presja ze strony regulatorów – zarówno w Europie, jak i w USA – rośnie z każdym rokiem. Nie wiadomo, ile jeszcze sezonów Jeep Wrangler 6.4 V8 Hemi pozostanie w ofercie. Na razie jednak Jeep ogłosił powrót modelu Wrangler z silnikiem 6.4 V8 Hemi, dając fanom dokładnie to, czego oczekiwali – amerykański muscle car w terenowym wydaniu. To prawdziwy unikat i ostatni taki Mohikanin na rynku. Jeep pokazuje, że wciąż potrafi zaskakiwać i nie zamierza rezygnować z własnej tożsamości, nawet w czasach wszechobecnej elektryfikacji.