Skandal po bankructwie giganta motoryzacyjnego. Wiele się tu nie zgadza
Pamiętam, jak jeszcze niedawno branża motoryzacyjna w Europie zachwycała się Northvoltem. Szwedzka duma miała być flagową inwestycją Unii Europejskiej w akumulatory do samochodów elektrycznych. Northvolt, największy producent akumulatorów do samochodów elektrycznych w Europie, miał stanowić odpowiedź na chińską dominację i pokazać, że Europejczycy potrafią nie tylko projektować auta, ale także opanować technologię przyszłości. Efekt? Upadłość. Największe bankructwo we współczesnej historii Szwecji. Sztandarowy projekt rozpadł się na naszych oczach, a skandal po bankructwie giganta motoryzacyjnego wywołuje kontrowersje i pytania o przyszłość całej branży.
Fabryka marzeń, fabryka problemów
Northvolt miał być kołem zamachowym dla całego regionu, obiecując tysiące miejsc pracy, zieloną energię i niezależność od Pekinu. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany. Problemy jakościowe pojawiły się szybciej niż gotowe baterie. Pracownicy donosili o liniach produkcyjnych pracujących na pół gwizdka i sprzęcie, który częściej stał niż działał. W zakładach Northvolt bezpieczeństwo często schodziło na dalszy plan – przypadki śmierci na hali przez toksyczne odpady nie powinny mieć miejsca w XXI wieku w europejskiej fabryce akumulatorów do samochodów elektrycznych. Jednak dopiero bankructwo sprawiło, że temat ten trafił na pierwsze strony gazet.
Chińska dominacja zza kulis
Northvolt miał być symbolem europejskiej niezależności technologicznej, ale wystarczyło przejrzeć dokumenty importowe, by zobaczyć, że kluczowe podzespoły przyjeżdżały z Chin. Narracja o suwerenności była więc fikcją. W praktyce szwedzka fabryka stała się montownią chińskich ogniw, choć oficjalnie nikt nie chciał tego przyznać. W efekcie upadek Northvolt obnażył, jak bardzo europejska branża motoryzacyjna jest uzależniona od azjatyckich dostawców, mimo głośnych deklaracji o „zielonej rewolucji”.
Inwestorzy uciekają szybciej niż klienci
Tempo rozpadu projektu Northvolt zaskoczyło wszystkich. Jeszcze rok temu branżowe media informowały o kolejnych rundach finansowania i wielkich kontraktach z producentami aut. Dziś pozostało pytanie: kto posprząta ten bałagan? Inwestorzy wycofywali pieniądze szybciej niż klienci. Opóźnienia w dostawach akumulatorów do samochodów elektrycznych stały się normą, a reklamacje dotyczące trwałości produktów piętrzyły się w serwisach. Obiecywana skandynawska solidność i przejrzystość procesu produkcji okazały się fikcją.
Kto przejmie polskie zakłady Northvolt?
Przyszłość polskich pracowników Northvolt stoi pod znakiem zapytania. Pojawiają się plotki o zainteresowaniu ze strony azjatyckich koncernów technologicznych, ale trudno uwierzyć w utrzymanie produkcji bez poważnych cięć. Wszystko wskazuje na to, że zamiast kontynuacji ambitnego projektu, czeka nas tania rozbiórka fabryk i masowe zwolnienia. Upadek Northvolt to także cios dla polskiego rynku pracy i lokalnych dostawców, którzy liczyli na długofalową współpracę.
Afera goni aferę: Marelli, Stellantis i reszta peletonu
Northvolt nie jest wyjątkiem. W ostatnich latach motoryzacyjny Zachód regularnie doświadcza spektakularnych upadków. W czerwcu 2025 roku Marelli Holdings ogłosił upadłość przy zadłużeniu bliskim 10 miliardom dolarów. Zarząd tłumaczył wszystko pandemią i problemami z dostawcami – klasyczna wymówka branżowa. W listopadzie First Brands pozywa swojego byłego prezesa za wyprowadzenie setek milionów dolarów ze spółki. Pieniądze znikały latami, a nikt nie reagował. Stellantis dokonał rekordowego odpisu na 22 miliardy euro, bo strategia elektromobilności przestała się spinać. Nissan zwalnia 20 tysięcy pracowników i zamyka siedem fabryk, ZF Friedrichshafen tnie 14 tysięcy etatów. Każda z tych historii pokazuje, że motoryzacyjny Zachód chwieje się w posadach.
Kto zarabia na naszej jeździe?
Do tego dochodzą kwestie prywatności. Hyundai i Honda sprzedają dane o stylu jazdy swoich klientów ubezpieczycielom za miliony dolarów. Niby wszystko odbywa się zgodnie z przepisami, ale ilu kierowców faktycznie wyraziło na to świadomą zgodę? Granica prywatności kończy się tam, gdzie producent widzi szansę na dodatkowy zarobek. To kolejny sygnał, że branża motoryzacyjna coraz częściej stawia interesy korporacji ponad dobro użytkowników.
Czy Europa nadąża za zmianami?
Upadek Northvolt, największego producenta akumulatorów do samochodów elektrycznych w Europie, to nie tylko finansowy skandal. To dowód na to, że Stary Kontynent nie nadąża za tempem globalnych zmian. Giganci od akumulatorów do samochodów elektrycznych bankrutują, japońskie legendy zamykają fabryki, niemieckie firmy masowo redukują zatrudnienie, a największe koncerny motoryzacyjne nagle orientują się, że „zielona rewolucja” kosztuje znacznie więcej, niż zakładali ich księgowi. Skandal po bankructwie Northvolt wywołuje kontrowersje i pytania o przyszłość: czy Europa ma jeszcze szansę na niezależność technologiczną, czy już na zawsze pozostanie w cieniu Chin i USA?
Jedno jest pewne: motoryzacyjny krajobraz Europy zmienia się szybciej, niż większość była w stanie przewidzieć. Pytanie, kto będzie kolejną ofiarą tej rewolucji?