W 2024 roku w polskich salonach pojawił się samochód, który na pierwszy rzut oka wygląda jakby ktoś zapomniał o nim wspomnieć w katalogu “SUV-y dla rozsądnych”. MG ZS Hybrid+. Marka, która jeszcze niedawno kojarzyła się z brytyjskimi roadsterami, dziś próbuje podgryzać Dacię Duster na jej własnym podwórku. I to w segmencie, gdzie liczy się przede wszystkim cena, wyposażenie i... no cóż, żeby dało się tym dojechać w Bieszczady bez stresu.

Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z MG ZS. Stał obok Dustera pod salonem – i szczerze mówiąc, gdybym nie wiedział, który jest który, pewnie bym się nie domyślił. Europejska stylistyka? No może trochę. Ale bez fajerwerków – ten model to taki typowy grzeczny uczeń. Nie wyjdzie przed szereg ani jednym detalem. Ale czy to źle? No właśnie – nie każdy musi krzyczeć designem.

197 KM kontra 140 KM — tylko co z tego?

Z technicznego punktu widzenia MG ZS Hybrid+ ma czym postraszyć konkurencję. 197 KM – brzmi poważnie jak na “tani” SUV, prawda? Tyle że papier przyjmie wszystko. W rzeczywistości przyspieszenie do setki trwa tu 16,66 s (dane z Wielkiego Testu Auto Świata 2025). Tak, dobrze widzicie: szesnaście sekund z hakiem. Nie wiem kto tam liczył konie mechaniczne — ale chyba razem z tymi z plakatu nad łóżkiem.

Dla porównania: Dacia Duster Hybrid 140 oficjalnie robi setkę w 10,1 s. To już coś czuć pod nogą — nawet jeśli mówimy o napędzie, który nie rozgrzewa fanów sportowych emocji. Ale przynajmniej nie trzeba planować wyprzedzania na krajówce dzień wcześniej.


Wyposażenie: MG wali po oczach gadżetami

No dobra — tutaj muszę przyznać: MG ZS wygrywa na papierze jeśli chodzi o standardowe wyposażenie. Ekran dotykowy 10,25”, cyfrowe zegary 7”, automatyczna klima i cały pakiet asystentów bezpieczeństwa (MG Pilot), których lista ciągnie się dłużej niż ulotka leku na przeziębienie. Adaptacyjny tempomat? Jest. Monitorowanie martwego pola? Proszę bardzo.

Duster wygląda przy tym trochę jak biedniejszy kuzyn ze wsi: manualna klimatyzacja, relingi dachowe (przydatne!), elektryczne szyby z przodu i system Media Control bez ekranu (serio?). Ale za to dostajemy wersję ECO-G 100 z fabryczną instalacją LPG już za 80 800 zł — a to już coś znaczy dla ludzi liczących każdą złotówkę na stacji.

  • MG ZS Hybrid+ Standard: od 98 900 zł
  • Dacia Duster Essential ECO-G 100: od 80 800 zł

Czy dopłata do MG jest uzasadniona samym wyposażeniem? Jeśli zależy wam na elektronicznych bajerach i lubicie czuć się jak w nowoczesnej kapsule — może tak. Ja osobiście wolę przeznaczyć różnicę w cenie na paliwo albo lepsze opony do Dustera.


Bagażnik i praktyka: różnica żadna

Tutaj nie ma rewolucji: oba auta oferują bagażniki ~445 litrów (443 dla MG ZS). Czyli spokojnie wejdzie komplet walizek plus pies teściowej (albo odwrotnie). Prześwit? Duster miażdży konkurencję swoimi 21 cm — to naprawdę czuć podczas jazdy po dziurawych drogach albo wyprawie na ryby poza asfalt.

MG ZS bardziej nadaje się do miasta i szerokich ulic niż taplania się w błocie pod Wysową-Zdrój. Prześwit niższy, linia nadwozia zachowawcza — nikt tu nie udaje terenówki.


LPG czy hybryda?

Dacia daje klientowi wybór: klasyczne silniki benzynowe (ECO-G z LPG) albo hybrydę o mocy 140 KM i spalaniu około 4,9 l/100 km wg danych producenta. Polacy najczęściej wybierają najtańszy wariant LPG — według Auto Świat aż 53 proc.! I wiecie co? Wcale im się nie dziwię.

MG stawia wszystko na jedną kartę: hybrydowy napęd spalinowo-elektryczny o deklarowanych niemal dwustu koniach mechanicznych... które najwyraźniej wolą odpoczywać niż pracować pełną parą. Zużycie paliwa producent trzyma raczej dla siebie — a szkoda.


Kto wygra tę bitwę?

Szczerze mówiąc: trudno mi jednoznacznie wskazać zwycięzcę tej potyczki o serca klientów budżetowych SUV-ów. MG ZS kusi bogatym wyposażeniem za sensowną kasę i próbą bycia “premium” dla mas — ale rozczarowuje osiągami względem deklarowanej mocy.

Duster dalej gra swoją melodię prostoty i praktyczności — no i daje klientowi tanie LPG oraz porządny prześwit za mniej niż dziewięć dych. Jakoś bardziej wierzę temu rumuńskiemu podejściu do tematu niż chińskim obietnicom “197 koni za mniej niż stówkę”.

Ale decyzja należy do was — pytanie tylko: czego naprawdę oczekujecie od taniego SUV-a?