Czy ktoś jeszcze pamięta, jak w 2018 roku Nissan Leaf był synonimem „elektryka dla każdego”, a ładowanie do pełna trwało wieczność? Minęło kilka lat i nagle mamy grudzień 2025. Na rynku polskim — według danych Auto Świat i moto.pl — zarejestrowano ponad 115 tys. samochodów elektrycznych, a sprzedaż wzrosła o 140% rok do roku. Brzmi jak żart? No właśnie nie. Sam się dziwię, ile się tu dzieje — chociaż wystarczy przejść się po parkingu centrum handlowego, żeby zobaczyć, że na każdym trzecim miejscu stoi już coś na prąd.


Nowy Leaf za 118 tysięcy — czy to ma sens?

Patrzę na nowego Nissana Leafa. Cena od 118 000 zł. 217 KM pod nogą, bateria 62 kWh i zasięg deklarowany przez producenta: 385 km. Zużycie energii? 18 kWh/100 km według danych Auto Świat. Ładowarka pokładowa w standardzie daje marne 3,6 kW, chcesz szybciej – dopłać kolejne 2200 zł za wersję 6,6 kW. Pytam: serio? W czasach, gdy konkurencja pakuje nawet dwukrotnie szybsze ładowarki w bazowych wersjach?

Są trzy wersje wyposażenia: Acenta, N-Connecta i Tekna. Można też zamówić dwukolorowe nadwozie – kto lubi takie rzeczy, niech bierze. Szczerze? Leaf jest dalej jednym z najrozsądniejszych wyborów dla tych, którzy chcą mieć „elektryka” bez szaleństw cenowych i bez czekania pół roku na odbiór auta z salonu.


Toyota bZ4X po liftingu – zmiany czy kosmetyka?

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Toyotę bZ4X w salonie pod koniec października, miałem wrażenie déjà vu — niby nowość po liftingu, ale długość auta nadal ta sama: 469 cm. Dostawy zaplanowane są na grudzień. Toyota robi swoje: konsekwentnie rozpycha się na rynku elektromobilności modelem bZ4X oraz mniejszym C-HR+ (452 cm długości). Urban Cruiser z napędem na cztery koła też już czai się w przedsprzedaży (luty), ale pierwsze auta przyjadą do klientów dopiero w maju/czerwcu przyszłego roku.

Jest postęp? Tak naprawdę największą zmianą jest dostępność i tempo dostaw — a nie jakieś rewolucyjne rozwiązania techniczne czy superzasięg.


Kia EV6 kontra Hyundai Ioniq 5 — walka koreańskich bliźniaków

Rok temu niewiele osób typowało Hyundaia jako lidera wzrostów sprzedaży elektryków w Polsce. Tymczasem Hyundai sprzedał u nas aż 2035 aut elektrycznych w samym tylko roku 2025, co oznacza czterokrotny wzrost względem poprzedniego sezonu! Najpopularniejszy model to oczywiście Ioniq 5 – aż 452 rejestracje.

Kia EV6 też nie zwalnia tempa – według Auto Świat tylko w styczniu zanotowano rejestrację aż 124 egzemplarzy tego modelu. Muszę przyznać, że oba auta oferują przyzwoite parametry ładowania i realny zasięg powyżej średniej rynkowej. Jasne – ceny nie są niskie i raczej nie zanosi się tu na wielkie promocje.

I teraz pytanie za sto punktów: czy te samochody rzeczywiście mają szansę stać się „nowymi Octaviami” polskich flot firmowych? Szczerze mówiąc – jeśli infrastruktura ładowania publicznego będzie dalej tak kulała jak dotychczas (511 szybkich stacji DC według PSPA/PZM), to można o tym pomarzyć.


Volkswagen ID.7: ponad siedemset kilometrów na jednym ładowaniu?

Tutaj robi się ciekawie — bo Volkswagen ID.7 deklaruje ponad 700 km zasięgu. Papier wszystko przyjmie, ale jeśli realnie przekroczy granicę pięciuset kilometrów zimą po trasie S8 Warszawa-Wrocław… to ja kupuję czapkę VW i chodzę w niej cały tydzień!

Nie wiem natomiast nic pewnego o cenach ID.7 na polskim rynku — Volkswagen konsekwentnie milczy albo podaje widełki dalekie od rzeczywistości salonowej.


Chińczycy coraz mocniejsi — MG wygrywa liczby

A teraz prawdziwa bomba: MG4 EV sprzedał się w grudniu zeszłego roku aż w liczbie... uwaga... 916 sztuk! MG HS EV zaliczył skok z mizernych osiemnastu sztuk rok wcześniej do aż sześciuset sześćdziesięciu ośmiu aut miesięcznie. Tyle rejestracji wystarczyło marce MG do zajęcia piętnastego miejsca na polskim rynku.

Pamiętam czasy, kiedy chińskie marki były traktowane jak egzotyczny żart motoryzacyjny – dziś statystyki pokazują coś zupełnie innego.


Audi Q6 e-tron i e-tron GT – Niemcy stawiają na moc

  • Audi Q6 e-tron notuje wzrost rejestracji o ponad połowę względem zeszłego roku.
  • Audi e-tron GT pozwala pochwalić się tempem ładowania: dziesięć minut przy ładowarce o mocy 320 kW daje zasięg aż dwustu osiemdziesięciu kilometrów.

Szczerze mówiąc – to są liczby godne uwagi, chociaż kto widział u nas gniazdko DC o takiej mocy poza głównymi trasami autostradowymi?


Tesla Model Y zwalnia tempo

Kiedyś wydawało się, że Tesla przejmie całą Polskę szturmem. Tymczasem Model Y zaliczył spadek rejestracji o ponad czterdzieści pięć procent rok do roku już w lutym. W styczniu cała Tesla sprzedała raptem sto trzy samochody elektryczne nad Wisłą… Znam ludzi, którzy czekali półtora miesiąca tylko po to, by odebrać auto bez matowej folii ochronnej i z niedziałającym autopilotem.

I wiecie co? Chociażby dlatego coraz więcej osób patrzy dziś w stronę marek azjatyckich albo nawet chińskich zamiast ślepo wybierać Teslę „bo moda”.


Cupra Tavascan i Skoda Enyaq iV — koncern VAG rozszerza ofertę

  • Cupra Tavascan debiutuje od początku tego roku.
  • Skoda Enyaq iV oraz Volkswagen ID.3 również dostępne od sezonu '25.

Znam kilku właścicieli Enyaqa – każdy narzeka tylko na jedno: brak taniego serwisu poza ASO oraz długi czas oczekiwania części zamiennych do wersji elektrycznej… Ale jeśli chodzi o codzienną jazdę po mieście albo rodzinny wyjazd nad morze? Tu nikt już nie chce wracać do diesla.


Ceny dalej wysokie — sieci ładowarek ciągle za mało

Niezależnie od tego ile nowych modeli wejdzie do salonów przed świętami Bożego Narodzenia albo tuż po Nowym Roku… jeden problem pozostaje ten sam: infrastruktura publicznych stacji ładowania kuleje dramatycznie. Według PSPA/PZM mamy ledwie pół tysiąca szybkich stacji DC dla całego kraju! Przez to nawet najlepsza Tesla czy Audi e-tron GT nie wykorzystają swojego potencjału podczas wakacyjnej podróży przez Mazury czy Bieszczady.

Ile kosztuje dziś nowy „elektryk”? Odpowiedź brzmi niestety podobnie jak rok temu: sporo więcej niż benzyna czy diesel tej samej klasy wyposażenia… Ale skoro liczba rejestracji rośnie szybciej niż ceny prądu zimą — coś musi być na rzeczy.

Prawda jest taka: elektromobilność nie ma łatwo nad Wisłą ani pod względem infrastruktury ani finansowania państwowego dopłatami… Ale nowe modele pojawiające się co miesiąc pokazują jasno jedno – ten rynek już nie zwolni tempa nawet jeśli ktoś bardzo by chciał zatrzymać ten pociąg prądowy.