Kiedy pierwszy raz zobaczyłem zdjęcia nowej Ibizy, pomyślałem: no w końcu ktoś w Seacie odważył się trochę ruszyć ten temat. Bo ile można wałkować jedną stylistykę? Ibiza przez lata była takim trochę bezpiecznym wyborem — ani nie powalała, ani nie drażniła. Ot, miejski hatchback dla ludzi, którzy nie chcą się wyróżniać na parkingu Lidla. Ale tym razem coś drgnęło. Nowe zderzaki, ostrzejsze reflektory, grill taki, że nawet Leon zaczyna się lekko rumienić ze wstydu. Auto zostało zaprojektowane i wyprodukowane w Martorell pod Barceloną — i to czuć.


Cena od 74 000 zł — naprawdę tak tanio?

Wersja Reference startuje od 74 tysięcy złotych. I muszę powiedzieć jedno: w dzisiejszych czasach to już cena za bazowe Clio czy Fabię. Dostajesz tu silnik 1.0 MPI o mocy 80 KM i ręczną pięciobiegową skrzynię. Przyspieszenie? 15,3 sekundy do setki — jakbyście zapomnieli, że to auto do miasta, a nie na tor pod Poznaniem. Średnio Ibiza z tym silnikiem pali 5,3 litra na sto kilometrów i waży ledwie 1060 kg. Bagażnik? 355 litrów — czyli spokojnie spakujesz większe zakupy albo parę walizek na weekendowy wypad.


Ale nawet ten podstawowy model ma już LED-y z przodu i czujniki parkowania z tyłu — czyli rzeczy kiedyś zarezerwowane dla wersji "full wypas". Szczerze? Da się z tym żyć.


FR za ponad stówkę — sport czy tylko znaczek?

Znam takich co mówią: "Ibiza musi być FR-ką!". No to proszę bardzo — za wersję FR ze 115-konnym silnikiem TSI trzeba zapłacić minimum 97 tysięcy złotych (a jak chcesz automat DSG to jeszcze więcej). Jest już sportowe zawieszenie, aluminiowe pedały i reflektory LED pełną gębą. Setka pojawia się po 9,3 sekundy (wreszcie!), prędkość maksymalna dobija do równych dwóch stówek.


Ale jeśli komuś mało i chce mieć Ibizę jako miejskiego hot-hatcha — Seat zostawił jeszcze wersję FR z motorem 1.5 TSI o mocy aż 150 KM i wyłącznie automatem DSG za... uwaga... minimum 114 tysięcy złotych. Setka w niespełna osiem sekund (7,8 s), prędkość maksymalna aż 220 km/h. Dla kogoś kto pamięta stare Cupry — niby nie ten poziom emocji co kiedyś... ale czy ktoś dziś naprawdę tego potrzebuje?


Nowe wnętrze — fizyczne przyciski zostają!

Pamiętam jak wszyscy psioczyli na Volkswagena za dotykowe panele bez podświetlenia w nowych Golfach i Leonach. Na szczęście Ibiza zachowała zdrowy rozsądek — fizyczne przyciski zostały tam gdzie trzeba! To już samo w sobie jest powód do radości dla każdego normalnego kierowcy.

Siedzenia poprawione materiałowo; plastiki miększe niż kiedyś; multimedia? Podstawowa wersja dostaje ekran dotykowy o przekątnej 8,25 cala z radiem i Bluetoothem. W wyższych wersjach dochodzą lepsze wyświetlacze oraz systemy online.


Pakiet asystentów jak u dużych graczy

I tu muszę przyznać jedno — Seat nie śpi jeśli chodzi o systemy bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy. ACC (aktywny tempomat), Lane Assist czy Travel Assist pojawiają się już w katalogu opcji albo wyposażeniu standardowym wyższych wersji. High Beam Assist sam przełącza światła drogowe na mijania; Side Assist pilnuje martwego pola; jest też system rozpoznawania znaków drogowych oraz wykrywanie zmęczenia kierowcy.


Czy tego wszystkiego faktycznie potrzebujemy jadąc do pracy przez zatłoczone miasto? Pewnie nie zawsze... Ale miło mieć wybór.


Pierwszy kwartał 2026 r.: premiera Ibizy nowej ery?

I teraz najważniejsze pytanie: kiedy będzie można ją kupić? Nowa Ibiza trafi do polskich salonów dopiero w pierwszym kwartale 2026 roku. Dla mnie to wieczność! Ale tak wygląda dziś motoryzacja – najpierw pokazują zdjęcia prasowe, potem każą czekać półtora roku aż auto fizycznie stanie u dealera.

Piąta generacja Ibizy debiutowała jeszcze w roku pańskim dwa tysiące siedemnastym; potem był lifting dwa lata temu – teraz mamy kolejną ewolucję najlepiej sprzedającego się Seata w historii marki (według Auto Świat). I wiecie co? Nadal twierdzę – jeśli miałbym wybierać rasowego miejskiego hatchbacka bez zadęcia francuskich konkurentów czy plastikowej nudy Skody – nowa Ibiza może być najlepszym wyborem na rynku.