Kiedyś, gdy ktoś mówił „Macan GTS”, od razu miałem przed oczami spalinowego wilka w owczej skórze. Trochę niepozorny SUV, który na światłach pokazywał zęby, a na zakrętach śmiał się z fizyki. Teraz? 571 koni mechanicznych i 955 Nm momentu — tyle oferuje nowy, elektryczny Macan GTS. I powiem szczerze: nie wiem, czy Porsche tak bardzo chce mnie przekonać do prądu, czy po prostu boi się Tesli i reszty tego towarzystwa. Ale jedno jest pewne: cyfry robią wrażenie.


571 KM i 3,8 s do setki — bezszelestna furia

Według danych z Auto Świat, ten samochód przyspiesza do setki w 3,8 sekundy. Maksymalnie pojedzie 250 km/h — oczywiście ograniczone elektronicznie. Teoretycznie więc mówimy o aucie szybszym niż większość „sportowych” sedanów za dwa razy tyle pieniędzy. Oczywiście cały ten popis zawdzięczamy dwóm silnikom elektrycznym — ten z tyłu pochodzi żywcem z wersji Turbo. Łączna moc to 516 KM w trybie ciągłym i aż 571 KM na overboost.

Moment obrotowy? 955 Nm dostępne praktycznie od startu. To już nie jest samochód dla ludzi o słabym kręgosłupie.


Bateria na (prawie) wszystko

Macan GTS dostał akumulator o pojemności 100 kWh (netto). Według cyklu WLTP — znów Auto Świat — przejedzie nawet do 586 km na jednym ładowaniu. Realnie? Moim zdaniem bliżej 400–450 km, jeśli jeździsz jak człowiek, a nie hiper-miler obsesyjnie patrzący na procenty baterii.

Szybkie ładowanie: tu Porsche pokazuje pazur, bo obsługuje ładowarki do 270 kW. Od 10% do 80% – dokładnie tyle samo co Taycan – naładujesz w deklarowane przez producenta 21 minut. I tak powinno być w każdym EV za te pieniądze.


Technologie z plakietką Porsche

Zawieszenie adaptacyjne pneumatyczne to standard. Do tego Porsche Active Suspension Management (PASM), czyli komputerowe sterowanie amortyzatorami i stabilizatorami pod specyfikę GTS-a. Prześwit obniżono o symboliczne 10 mm względem innych wersji – może niewiele, ale czuć różnicę przy ostrzejszej jeździe.

Porsche Torque Vectoring Plus (PTV Plus) – elektroniczna blokada tylnego dyferencjału – pomaga wykorzystać te setki niutonometrów bez zamieniania tylnej osi w dymiącą chmurę gumy. Rozkład masy? Przewaga tylnej osi: dokładnie 48:52.

No i jeszcze Porsche Electric Sport Sound (PESS). Dwa profile dźwięku – Sport i Sport Plus – które mają udawać spalinowe emocje przez głośniki we wnętrzu i na zewnątrz auta. Szczerze? Znam ludzi, którym się to podoba… Ja wolę ciszę albo prawdziwy ryk V6, ale rozumiem: takie czasy.


Szczegóły wyposażenia — bo detale robią robotę

  • Pakiet Sport Chrono: standardowo, wraz z funkcją Track Endurance Mode (aktywny system chłodzenia baterii podczas ostrej jazdy).
  • Felgi: seryjnie dostajesz antracytowe obręcze 21 cali; opcjonalnie dorzucisz sobie RS Spyder Design w rozmiarze aż 22 cali (też antracyt).
  • Nadwozie: czarne akcenty na progach i zderzakach; przyciemnione reflektory LED Matrix; tylny pas także ciemniejszy niż zwykle.
  • Kolory lakieru: nowe odcienie Carmine Red, Crayon oraz Lugano Blue – czyli coś dla tych znudzonych typowym białym lub szarym Porsche.
  • Wnętrze Race-Tex: kierownica, panele drzwiowe i podłokietniki wykończone mikrofibrą; środkowe części foteli regulowanych w osiemnastu kierunkach mają czarne skórzane boczki i zagłówki.


Cena od... No właśnie!

Ile trzeba wydać? W Polsce startujemy od 480 000 złotych. To o 49 000 zł mniej niż wersja Turbo, a aż 110 000 zł więcej niż bazowy elektryczny Macan. Czy to dużo? Jak dla mnie: absurdalnie dużo jak za rodzinnego SUV-a średniej wielkości... Ale Porsche nigdy nie było tanie ani „dla każdego”. W tej marce zawsze płacisz za logo i kawałek legendy — a teraz też za kilka kilogramów dodatkowej elektroniki oraz baterii zamiast baku paliwa.

Zamówienia już ruszyły; pierwsze sztuki mają trafić do klientów wiosną 2026 roku. I wiecie co? Chociaż narzekam na ceny — gdyby ktoś dziś dał mi kluczyk do takiego Macana GTS… raczej bym nie odmówił.


Porsche nadal sprzedaje jak szalone?

Z danych Auto Świat: tylko przez pierwsze trzy kwartały roku dostarczyli klientom ponad 64 783 egzemplarzy Macana. To wzrost o 18% rok do roku! Wygląda więc na to, że nawet jeśli entuzjaści silników V6 kręcą nosem na „elektryka”, rynek już dawno przestał się przejmować ich marudzeniem.

I wiecie co jest najdziwniejsze? Jeszcze dziesięć lat temu powiedziałbyś komuś „Elektryczne Porsche SUV” – wybuchnąłby śmiechem albo zaproponował lekarza rodzinnego. Dziś? Macan GTS EV jest faktem… A ja muszę przyznać: coraz mniej mi to przeszkadza.
Chociaż tęsknię za benzynowym rykiem Macana Turbo… Ale może po prostu się starzeję?