Zdarzyło się. W końcu. Przyszedł taki moment, w którym sąd w Polsce powiedział „dość” i wydał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Nie na pięć lat, nie na dziesięć. Na zawsze. Dla jednego — 39-letniego faceta z Koła, który po raz kolejny postanowił zagrać w rosyjską ruletkę na krajowej drodze i przegrał. O dziwo, nie swoje życie. Ciekawe, ile jeszcze podobnych przypadków musiałoby się wydarzyć, żeby coś wreszcie ruszyło? Ale tu już nawet nie chodzi o statystyki czy wykresy z policyjnych raportów. Chodzi o zwykłą ludzką głupotę i kompletny brak wyobraźni.
3,4 promila i Mercedes pod domem
To nie jest historia o nastolatku po imprezie. To dorosły facet — powtarzam: 39 lat — który miał na koncie dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów oraz cofnięte prawo jazdy. W styczniu 2026 roku znów wsiadł za kierownicę Mercedesa. Skończyło się klasycznie: kontrola drogowa, alkomat, wynik — ponad 3,4 promila alkoholu w organizmie. Jak podaje Interia Motoryzacja, ledwo stał na nogach.
Sąd nie miał litości. I moim zdaniem słusznie — bo ile razy można udawać, że to był „jednorazowy wybryk”? Dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, 14 miesięcy bezwzględnego więzienia oraz 10 tysięcy złotych świadczenia pieniężnego na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Ktoś powie: łagodnie? Ja powiem: to dopiero początek.
Nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni
Ręka do góry kto uważałby takiego gościa za wyjątek. Niestety, rzeczywistość jest inna niż chciałaby prokuratura i policja w oficjalnych komunikatach prasowych.
Legnica – styczeń 2025 roku – 40-latek z ponad dwoma promilami alkoholu we krwi jeździ autem mimo dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów. Sąd: dziesięć miesięcy odsiadki plus grzywna.
Lębork – sierpień 2025 roku – rekordzista z czterema (!) dożywotnimi zakazami prowadzenia pojazdów znów zatrzymany za kółkiem przy ponad 2,6 promila. Dostał dwa i pół roku bezwzględnej odsiadki.
Niestety recydywa jest tu standardem – a przepisy przez lata były śmieszne jak stare taryfikatory mandatowe.
Nowe przepisy — czy w końcu coś drgnęło?
Kiedy Ministerstwo Sprawiedliwości kilka lat temu ogłaszało nowelizację kodeksu karnego (marzec 2014), wielu kierowców wzruszało ramionami. Stracisz prawko na trzy lata? Da się przeżyć... Pięć tysięcy złotych nawiązki? No trudno... Ale dożywotni zakaz? Brzmiało jak science fiction.
Szczerze? Mnie też to rozczarowywało. Pamiętam te wszystkie historie z sądowych korytarzy: „panie sędzio, on już się poprawił”, „to tylko jedna głupota”. A potem kolejny trup na drodze lub cud nad Wisłą – bo pijany kierowca tym razem nikogo nie potrącił.
Dopiero nowelizacja przepisów zaczęła coś zmieniać w praktyce sądowej. Przykład z Koła pokazuje jasno: sądy mają narzędzia i zaczynają ich używać bez litości dla recydywistów.
Przepadek auta — sprawiedliwość czy absurd?
Jest jeszcze jeden smaczek całej tej historii: konfiskata samochodu jako dodatkowa kara dla pijanych kierowców-recydywistów. Czasem auto znika z podjazdu właściciela zupełnie trzeźwego — bo syn/mąż/partner postanowił zrobić sobie przejażdżkę po kielichu cudzym samochodem.
Znam osobiście przypadek kobiety spod Warszawy, której zabrano auto za wybryk syna-pijaka — a ona sama nigdy nawet nie miała prawa jazdy! Sprawiedliwość po polsku? Może bardziej edukacja przez szok niż realna kara dla winnego...
Czy dożywocie działa?
Pytanie brzmi: czy taki wyrok ma sens? Czy ktoś naprawdę wierzy w to, że facet ze świeżym dożywociem nagle przestanie łamać prawo?
Kilka przykładów powyżej udowadnia brutalną prawdę — jeśli ktoś notorycznie jeździ po pijanemu mimo wcześniejszych zakazów i kar więzienia, to żaden papier go nie powstrzyma. Może tylko surowsze egzekwowanie prawa albo natychmiastowa konfiskata auta dałyby choć cień szansy na zmianę zachowań tych ludzi?
I wiecie co mnie najbardziej irytuje? To uczucie déjà vu kiedy kolejny raz słyszę o takim przypadku i wiem dobrze, że jeszcze długo będziemy opowiadać podobne historie przy stole zamiast mówić „to się już u nas nie zdarza”. Bo póki co – niestety – te nowe przepisy działają tylko trochę lepiej niż stare mandaty za przekroczenie prędkości o dziesięć kilometrów...