62 nowe samochody na jednym salonie? Jeszcze parę lat temu pomyślałbym, że komuś się zerówka przesunęła w Excelu. Ale nie, to jest rzeczywistość stycznia 2026 roku, kiedy Stellantis postanowił zrobić z Brussels Motor Show coś w rodzaju własnego mundialu motoryzacji. Jedenastu producentów pod jednym dachem, dwie światowe premiery i kolejne dziesiątki nowości. Moim zdaniem — albo idą na rekord Guinnessa, albo po prostu mają już taki tłok w katalogach, że muszą to wszystko pokazać naraz. I wiecie co? Tłum był taki, że można było zgubić żonę między Peugeotem a Oplem.


Peugeot 408: Francuzi znów kombinują

Francuzi lubią niespodzianki. Tak przynajmniej twierdzą ci od PR-u Peugeota, bo kiedy ogłosili premierę odświeżonego 408 — światowej! — wszyscy czekali na coś więcej niż kosmetykę grilla i nowy kolor lakieru. A tu proszę: linia niby ta sama, ale technicznie trochę popracowali. Szczerze? Nadal nie mogę się przekonać do tej sylwetki crossovera udającego fastbacka. Ale rynek lubi takie dziwactwa i może dlatego Peugeot utrzymuje się w czołówce sprzedaży grupy Stellantis.


Opel Astra: recykling na całego

Niemcy nie stoją w miejscu. Nowa Astra dostała wnętrze wykonane w 100% z materiałów z recyklingu (tak przynajmniej twierdzi Opel), a do tego ergonomiczne fotele i lepsze oświetlenie. Dla mnie bomba — tylko czy naprawdę klient szuka dziś kanapy ze starych butelek PET? Cóż, może chodzi o modę na ekologię. W Brukseli pokazali też Grandlanda Electric AWD z napędem na cztery koła i 325 KM pod maską — ten już wygląda poważniej. Ale moim zdaniem to właśnie Astra pokaże kierunek, w jakim Opel będzie szedł przez najbliższe lata.


Lancia wraca do gry (przynajmniej na papierze)

Pamiętam jeszcze te czasy, gdy Lancia była marką marzeń dla włoskiej klasy średniej. Potem długo nic, aż nagle prezentacja gamy trzech modeli: Ypsilon (nowy miejski crossover?), Aurelia (elektryczny SUV sportback) i Delta (kompakt czwartej generacji). Zaskoczenie? Raczej desperacja niż powrót na salony. Design inspirowany Stratosami z lat 70., rzeźba Pu+Ra Zero... Brzmi pięknie na konferencji prasowej, ale zobaczymy co zostanie z tych obietnic za dwa lata na ulicach Warszawy czy Mediolanu.


Fiat Qubo L: rodzina znów się liczy?

Fiat zaprezentował Qubo L — siedem miejsc siedzących i prawdopodobnie diesel pod maską. W czasach elektromanii? Odważnie! No chyba że wyciągną gdzieś wersję elektryczną spod lady — ale o tym nikt głośno nie mówił podczas salonu. Auto rodzinne starej szkoły; praktyczne pudło bez instagramowych bajerów i wyświetlaczy przez pół kokpitu. Dla mnie plus za szczerość formy.


Chińczycy coraz śmielej

Chińska inwazja trwa w najlepsze i Stellantis nie zamierza się bronić — raczej otwiera drzwi szeroko dla Leapmotor czy Xpeng. Leapmotor pokazał B03X (B-segmentowy crossover), hybrydowego B10 Hybrid EV z napędem REEV oraz elektrycznego hatchbacka B05. Do Europy mają trafić też SUV B10, sedan B01 i hatchback Lafa 5 — ten ostatni oficjalnie debiutuje dopiero we wrześniu podczas IAA Mobility w Monachium.

Xpeng P7+ natomiast celuje prosto w segment premium: AI zamiast typowego infotainmentu i komfort godny niemieckiej konkurencji (przynajmniej według katalogu). Cen jeszcze brak; pytanie tylko czy Polacy dadzą się przekonać chińskiemu producentowi do zakupu auta za grubo ponad 200 tysięcy złotych.


Kilka liczb dla sceptyków

  • Stellantis wystawił dokładnie 62 nowe modele aut podczas Brussels Motor Show 2026.
  • Koncern obejmuje obecnie 11 marek, od Peugeota po Jeepa.
  • Opel Grandland Electric AWD – 325 KM, napęd na wszystkie koła.
  • Lancia Aurelia – elektryczny SUV sportback o długości 4,6 m.
  • Lancia Ypsilon – okolic 4 metrów, miejskie aspiracje.
  • Lancia Delta – nowa generacja kompaktowego hatchbacka (długość: około 4,4 m).
  • Z danych Auto Świat wynika: sprzedaż Stellantis w Polsce wzrosła o 26%, udział rynkowy wynosi już 8,53%.


A co dalej?

Pół roku temu Stellantis musiał tymczasowo zamknąć fabryki w Europie przez spadek popytu (Auto Świat pisał o Tychach), a teraz zalewa rynek dziesiątkami nowych modeli jednocześnie. Gdzie tu logika? Moim zdaniem po prostu szukają swojego miejsca między Teslą a Toyotą — raz rzucają diesla dla rodzinnych tradycjonalistów (Qubo L), raz hybrydowego Jeepa wycofują z oferty plug-in bo "standardowe hybrydy są przyszłością" (wg Car and Driver). Trochę chaosu nigdy jeszcze nikomu nie zaszkodziło... albo zaszkodziło bardzo mocno.

I wiecie co? Patrząc na te dziesiątki premier mam mieszane uczucia: z jednej strony podziwiam rozmach Stellantisa; z drugiej zastanawiam się kto kupi te wszystkie auta skoro pół Europy czeka już tylko na promocje rocznika albo jazdę używkami zza Odry.