10,2 miliona samochodów. Tyle aut przeszło przez niemieckie stacje kontroli technicznej od czerwca 2023 do lipca 2024 roku. I nie, to nie jest żadna statystyka wyciągnięta z kapelusza, tylko oficjalne dane z raportu TÜV 2025. Tu nie ma miejsca na domysły — są liczby, są procenty, jest twarda rzeczywistość.


Kto naprawdę robi najmniej problemów na przeglądzie?

Zacznijmy bez owijania w bawełnę. Mazda 2 — 2,9% usterkowych egzemplarzy w grupie aut mających 2-3 lata. Kiedyś wydawało mi się, że te miejskie maluchy to raczej przeciętniaki. Szczerze? Myliłem się. Mazda od lat pokazuje, że wie jak robić auta na długie lata — Japończycy potrafią trzymać jakość nawet tam, gdzie inni już dawno zaczynają ciąć koszty.

Tuż za Mazdą pojawia się Mercedes Klasy B i Volkswagen T-Roc — oba po 3%. Przypadek? Nie sądzę. Niemcy wiedzą jak dopieszczać swoje auta pod kątem trwałości tych elementów, które decydują o wyniku na przeglądzie technicznym. Chociaż z drugiej strony... Mercedes B wcale nie jest autem "premium" pod każdym względem — to raczej taki solidny rzemieślnik niż gwiazda salonu.


Golf Sportsvan i T-Roc: Nudy czy solidność?

Volkswagen Golf Sportsvan — przez wielu traktowany jak auto dla emerytów albo rodzin z psem i zakupami w bagażniku. Ale wyniki? 4% usterkowych egzemplarzy w wieku 4-5 lat i tylko 6,9% przy 6-7 latach eksploatacji. To naprawdę robi wrażenie (i mówi coś o tym, kto tak naprawdę dba o swoje auta).

T-Roc pojawia się regularnie w czołówce najmniej awaryjnych modeli: młodsze egzemplarze mają tylko 3% usterek, starsze ledwie trochę więcej. Moim zdaniem ten model właśnie dlatego podbija statystyki sprzedaży — ludzie chcą mieć spokój z warsztatem przez pierwszych kilka lat jazdy.

Audi Q2 też znalazło się wysoko: przy pięciolatkach tylko 4,5% egzemplarzy zalicza poważną wpadkę podczas przeglądu technicznego.


Mazda CX-3 kontra Mercedes GLE/ML: Dwie szkoły niezawodności

W grupie aut liczących sobie już niemal dekadę (8-9 lat) liderem jest Mazda CX-3 — tu zaledwie 9,7% sztuk trafia do warsztatu po przeglądzie TÜV. Czyli co dziesiąte auto wymaga naprawy większego kalibru po tylu latach? Ja bym powiedział: bardzo dobry wynik.

Mercedes-Benz Klasy B ciągnie swoją passę aż do wieku ponad dziesięciu lat (13,9%). Potem wskakuje Mercedes GLE/ML: przy dwunastoletnich egzemplarzach 19,3% ląduje na liście poważnych usterek. I wiecie co? Przy tej masie elektroniki i skomplikowanych napędach to nadal wynik lepszy niż połowa konkurencji.

Volkswagen Touareg też daje radę — po trzynastu latach jego współczynnik poważnych usterek zatrzymuje się na poziomie 18,3%. Jak na SUV-a tej klasy to całkiem nieźle.


Niemcy górą… chociaż Japonia depcze im po piętach

Przeglądając raport TÜV trudno oprzeć się wrażeniu: niemieckie auta od Volkswagena czy Mercedesa królują w każdej grupie wiekowej jeśli chodzi o niską awaryjność. No dobrze — wyjątek stanowi Mazda (i jej CX-3 oraz "dwójka"), która regularnie pokazuje plecy europejskiej konkurencji i udowadnia sceptykom (w tym mnie sprzed paru lat), że da się zrobić miejskie auto bez wiecznego strachu o rachunki za naprawy.

Z drugiej strony... Tesla Model 3 ze wskaźnikiem ponad 14% usterkowych egzemplarzy już po trzech latach wygląda blado przy tej stawce (a przecież miała być przyszłością motoryzacji). Dacia? Tu nawet szkoda komentować — czterdziestoprocentowa szansa na poważną awarię po dekadzie użytkowania robi swoje. Wiem, taniość kusi przy zakupie nowego auta, ale potem zaczyna się zabawa…


I co dalej z tą niezawodnością?

Na koniec jedno spostrzeżenie: raport TÜV to nie święty Graal motoryzacyjnej niezawodności ani wyrocznia dla każdego kierowcy szukającego używanego samochodu za kilkanaście tysięcy złotych. To po prostu duża próbka danych z rynku niemieckiego i twarde liczby pokazujące pewne trendy.

Mazda i niemieckie marki wygrywają ranking awaryjności praktycznie w każdym roczniku — kto chce spokoju na przeglądzie technicznym przez najbliższe kilka lat albo dekadę jazdy używanym autem... wie już chyba gdzie szukać okazji.

A reszta? Cóż — czasem lepiej dopłacić kilka tysięcy złotych do modelu z czołówki rankingu niż potem szukać mechanika gotowego pracować po godzinach nad Dacią albo Teslą Model 3 marudzącą już po gwarancji...