Kiedy w 2016 roku ktoś powiedziałby mi, że za dziesięć lat będziemy płacić za wjazd do centrum Krakowa starym Passatem tyle, co za dwudaniowy obiad w knajpie, to bym się roześmiał. Ale minęło dziesięć lat — i wiecie co? Wcale nie jest mi do śmiechu. Rok 2026 przewraca życie kierowców do góry nogami. I nie chodzi tu tylko o kolejne cyferki na tablicach rejestracyjnych czy obowiązkowe kamizelki dla rowerzystów. Mam wrażenie, że ktoś w ministerstwie postanowił przetestować na nas wszystkie możliwe pomysły na raz.


Mandat za brak OC — boli jak nigdy

Zacznijmy od tego, co zaboli najbardziej. Od 1 stycznia 2026 r., jeśli zapomnisz zapłacić za OC nawet na trzy dni, to Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wystawi ci rachunek na 1920 zł. Tak, dobrze czytasz — niemal dwa tysiące złotych za chwilę nieuwagi. Cztery dni przerwy? Robi się już 4810 zł. Przekroczysz dwa tygodnie? Prawie dycha — dokładnie 9610 zł.

I teraz pytanie: czy to rozwiąże problem nieubezpieczonych aut? Szczerze? Raczej dobije tych, którzy i tak mają problemy z kasą. Znam kilku takich — zawsze jeździli „na styk”, bo po prostu ich nie stać. A teraz państwo wyciągnie od nich więcej niż kosztuje niejeden używany samochód.


Strefa Czystego Transportu w Krakowie — kolejny cios dla starych aut

Nowy rok, nowy Kraków. Od stycznia ruszyła Strefa Czystego Transportu obejmująca około 60% miasta. Jeśli twoje auto z benzyną ma mniej niż Euro 4 (czyli przed 2005 r.), albo diesel przed Euro 6 (2014 r.), masz wybór: albo płacisz haracz (5 zł dziennie w tym roku), albo szukasz objazdów przez Nową Hutę.

Teraz licz: roczny abonament to stówa, ale już za dwa lata podskoczy do pięciu stówek! Fajnie? No właśnie niekoniecznie. Bo przecież większość ludzi jeździ starszymi samochodami nie dlatego, że lubią kopcić, tylko dlatego, że ich na inne nie stać.


Wyższe opłaty drogowe — bo przecież jeszcze było za tanio

W lutym system e-TOLL objął kolejne 645 km dróg. Opłaty wzrosły co najmniej o 40%. Jakby tego było mało — podwyżka numer dwa zależy od emisji CO₂ twojego auta (czyli znów: masz starszego grata – płacisz więcej), a trzecia „waloryzuje” stawki o inflację.

Czyli jazda po Polsce robi się powoli sportem dla bogatych… albo bardzo zdeterminowanych.


Młodzi kierowcy – szybciej na drodze, ale pod nadzorem

Od marca prawo jazdy można dostać już mając siedemnaście lat. Ale jest haczyk: okres próbny i dodatkowe ograniczenia dla młodych kierowców. Czy to coś zmieni? Pewnie trochę tak – przynajmniej będzie więcej okazji do popełnienia błędów zanim człowiek dorośnie do własnego auta. Ale czy ktoś naprawdę uważa, że wiek rozwiąże problem brawury?


Koniec „kursów kasujących punkty” – WORD traci sens?

Czerwiec przynosi kolejną nowość: nie da się już zredukować punktów karnych kursami w WORD-zie po najcięższych wykroczeniach. Kiedyś to była deska ratunku dla tych z ciężką nogą i lekką ręką do łamania przepisów. Teraz — punkty zostają z tobą na dobre i koniec kombinowania.

Czy jestem fanem tej zmiany? Powiem tak: jasne reguły są ważne. Ale system powinien też pozwalać ludziom wyciągnąć wnioski i zacząć od nowa bez piętna „wiecznego pirata”. Moim zdaniem – trochę przesada.


Kask obowiązkowy dla dzieciaków na rowerach i hulajnogach

Rowerem albo hulajnogą poniżej szesnastki bez kasku? Od czerwca zapomnij – grożą mandaty. Niby prosta sprawa… ale ciekawe kto będzie to egzekwował i jak bardzo dzieciaki będą przestrzegać tego przepisu poza miastem.


Legalne samochody autonomiczne – science fiction staje się rzeczywistością?

23 czerwca weszły przepisy pozwalające legalnie puszczać auta autonomiczne po polskich drogach. Brzmi jak bajka o przyszłości… ale jeśli myślisz, że jutro spotkasz Teslę bez kierowcy między Garwolinem a Siedlcami – raczej poczekasz kilka lat.

Dla mnie ciekawostka techniczna… ale póki co bardziej medialna niż realna rewolucja.


Koniec spotkań motoryzacyjnych „po cichu”

Ponad dziesięć aut zjeżdża się pod marketem? Od marca musisz zgłaszać takie wydarzenie oficjalnie. Dla wielu pasjonatów motoryzacji to gwóźdź do trumny dawnych spontanicznych spotkań. Trochę szkoda – bo przecież te wydarzenia często były jedynym miejscem integracji maniaków czterech kółek.


Elektryczne ładowarki przy głównych trasach — Unia wymusiła tempo

Zupełnie inny kaliber zmian dotyczy infrastruktury elektrycznej: Parlament Europejski nakazał postawić ładowarki co 60 km na sieci TEN-T. Moc minimalna – aż 400 kW! Brzmi dobrze… tylko pytanie kto za to zapłaci i jak szybko dogonimy Zachód?

Póki co patrzę na mapę Polski i widzę więcej dziur niż ładowarek...


Obowiązkowy system eCall we wszystkich nowych autach

Od stycznia każde nowe auto osobowe lub dostawcze do 3,5 tony musi mieć eCalla na pokładzie – czyli automatyczne wezwanie pomocy przy wypadku. To akurat popieram całym sercem. Sam miałem kiedyś sytuację graniczną i wiem ile może znaczyć kilka sekund różnicy przy ratowaniu życia.


A co dalej?

Pisząc ten tekst łapię się na tym, że ledwo ogarniam wszystkie zmiany… a już słyszę o kolejnych pomysłach ustawodawców: jeszcze ostrzejszych normach spalin, jeszcze droższych opłatach dla diesli starszych niż pięcioletnie czy obowiązkowych alkomatach blokujących rozruch silnika we Francji (tak! To już tam testują).

Szczerze mówiąc mam mieszane uczucia. Bezpieczeństwo jest ważne; ekologia też coraz ważniejsza... Ale czy przypadkiem zwykły kierowca nie zostaje tu chłopcem do bicia wszystkich nowych regulacji?

, [modern electric vehicle charging station on highway in Poland], [close-up of car dashboard showing eCall emergency button]