Elektryczne 4x4: przewidywalność pod kontrolą elektroniki
Podwójny silnik elektryczny o łącznej mocy 250 kW (340 KM) generuje natychmiastowy moment obrotowy dostępny od pierwszego ułamka sekundy po naciśnięciu pedału przyspieszenia. Według danych producenta, sprint do 100 km/h trwa 5,4 sekundy — rezultat bliższy hatchbackom GTI niż typowym SUV-om rodzinnych gabarytów. Prędkość maksymalna została ograniczona elektronicznie do 180 km/h, co przy masie własnej wynoszącej ponad 2,7 tony wydaje się rozsądnym kompromisem pomiędzy osiągami a bezpieczeństwem.
Na mokrym asfalcie systemy kontroli trakcji i stabilizacji reagują płynnie, bez nerwowych ingerencji w dynamikę pojazdu. Przenoszenie napędu na obie osie odbywa się bez wyczuwalnych opóźnień czy szarpnięć. W porównaniu do wersji z napędem tylko na tylną oś nie występują tu nagłe uślizgi kół podczas gwałtownego ruszania lub dynamicznego wyprzedzania, nawet jeśli nawierzchnia jest miejscami pokryta liśćmi lub błotem. System zarządzania momentem obrotowym dostosowuje rozdział siły napędowej między osiami w sposób niemal niezauważalny dla kierowcy.
Wrażenia z jazdy i ergonomia wnętrza
Zestawienie dużej masy własnej z natychmiastową reakcją układu napędowego przekłada się na stabilność podczas jazdy po mokrych zakrętach oraz szybkie odzyskiwanie trakcji po wyjściu z łuku. Pracujący w tle system ESP skutecznie ogranicza poślizgi, nie przeszkadzając jednak w płynnym prowadzeniu pojazdu nawet podczas bardziej dynamicznych manewrów. Jak zauważa auto-swiat.pl, zawieszenie zostało obniżone względem podstawowego Enyaqa — co dodatkowo poprawia prowadzenie przy wyższych prędkościach autostradowych.
We wnętrzu dominują ciemne materiały kontrastujące z jasnozielonymi przeszyciami tapicerki. Fotele przednie wyposażono w regulację podparcia lędźwiowego oraz szerokie boczne oparcia zapewniające trzymanie ciała nawet podczas szybszego pokonywania zakrętów. Przestrzeń bagażowa — od minimum 585 litrów — plasuje ten model powyżej większości konkurentów segmentu elektrycznych SUV-ów średniej wielkości.
Tradycja napędu na cztery koła w Škodzie a nowoczesność elektryfikacji
Pierwsze modele Škody wyposażone w napęd obu osi pojawiły się jeszcze przed erą powszechnej elektryfikacji motoryzacji. Obecne rozwiązanie zastosowane w Enyaqu RS polega nie tylko na mechanicznym przeniesieniu siły na oba końce nadwozia, lecz przede wszystkim na aktywnym zarządzaniu przez elektronikę każdym newralgicznym momentem pracy silników elektrycznych. Nie występuje tu charakterystyczne dla klasycznych układów opóźnienie wynikające z przełączania sprzęgieł czy zmiany trybu pracy przekładni centralnej.
Dzięki temu przewidywalne wartości mocy trafiają dokładnie tam, gdzie są potrzebne — zarówno podczas gwałtownego ruszenia spod sygnalizacji świetlnej na wilgotnym asfalcie jak i wtedy, gdy konieczne jest szybkie odzyskanie panowania nad autem przy manewrowaniu pomiędzy fotoradarami a dziurawymi fragmentami drogi.
Podsumowanie doświadczeń za kierownicą elektrycznego SUV-a RS
Nawet jeśli testowe warunki nie pozwoliły sprawdzić zachowania auta na śniegu czy lodzie, obecność zaawansowanego napędu obu osi wraz z natychmiastowym momentem obrotowym okazuje się kluczowa dla bezpieczeństwa i przewidywalności prowadzenia także poza sezonem zimowym. Zgodnie z danymi autokatalog.pl ładowanie akumulatora od poziomu dziesięciu do osiemdziesięciu procent zajmuje poniżej pół godziny dzięki szybkiemu ładowaniu prądem stałym o mocy do 185 kW.
Kombinacja sportowych osiągów ze stabilnością prowadzenia oraz praktycznością użytkową — zarówno pod względem przestrzeni jak i możliwości holowania — czyni Enyaqa RS propozycją skierowaną nie tylko dla entuzjastów nowych technologii motoryzacyjnych.